Kalaallit Nunaat

- Cook & go, Kuchnia z grenlandii

Tym razem zapraszamy w podróż po lodowatej Grenlandii. Następna historia, która idealnie wpisuje się w kulinarno-podróżniczy kanon! Z góry pragniemy podziękować za opowieści ciekawej treści. Dzięki Szczepan!

Podniebny Pastuch
Szczepan jest pilotem paralotniowym. Kocha latanie, podniebne wędrówki wzdłuż warunku termicznego i białych cumulusów. Jego historie ubraliśmy w formę starej baśni. Kraina reniferów, lodowców i małego Anaruk doprowadziła Czanieckie do wrzenia. Oto ona.

Grenlandia2

Saga o Ludziach Lodu
Oddajmy głos Szczepanowi

„Opowiem historię, która przydarzyła się mnie i kilku moim przyjaciołom. Wspólna pasja i męska sztama poniosła nas na skrzydle przygody aż nad Grenlandię. Umiejętność latania otworzyła nam możliwość pracy na stanowisku zaganiaczy reniferów. Zacznę jednak od początku…

Grenlandia15

Był sobie raz Ingwar – rodowity Islandczyk, który zapragnął zostać hodowcą renów. Zakupił więc 100 szt. rudolfów, z którymi przepłynął ocean, by osiąść na lądzie zwanym Zielonym. Stado z początku nieśmiałe okazało się po niedługim czasie bardzo kochliwym. Zwierzęta grasowały na wolności w poszukiwaniu jedzenia. Niestety po paru wiosnach Ingwar nie mógł się ich doliczyć. Stado rozproszyło się po południowych stepach Grenlandii.

Grenlandia3

Hodowca postanowił więc sprowadzić pomoc. Tylko jaką? Tej samej nocy rozwiązanie przyszło we śnie: nad chmurami leciały wielkie, mechaniczne ptaki, które z łatwością przeganiały płochliwe reny. Ingwar uznał to za znak. Wspomniał o swoich przyjaciołach z Islandii, latających na paralotniach. I tak oto znalazłem się ze swoimi znajomymi paralotniarzami w gospodarstwie na zielonym lądzie.

Grenlandia4

Dni mijały.  Zwierzęta niegdyś rozproszone wzdłuż wybrzeża, zwiększały swoje stado. Z resztą pilotów przemierzaliśmy setki kilometrów na paralotni z silnikiem. Były momenty wielkiej grozy. Pamiętam moje awaryjne lądowanie na krze lodowej! Emocje, strach i adrenalina. Dzięki szybkiej reakcji drugiego pilota wszystko skończyło się tylko na niewielkich zadrapaniach. Jako mechaniczne ptaki (tak nas nazywali) doskonale radziliśmy sobie z niestabilnymi warunkami pogodowymi. Po wielu tygodniach znoju nasze zadanie dobiegło końca, a rodzina reniferów znowu była razem.”

Grenlandia12

Jeśli Arktyka, to makarony
Tytułowy Pilot, zdradził nam tajniki kuchni Innuitów. Jak przetrwać w takich warunkach? Otóż mieszkańcy Grenlandii potrzebują bardzo dużo białka. Ich siła i kondycja nie bierze się z mrożonych warzyw czy eksperymentalnych szklarni z owocami. Mięso, mięsiwo i jeszcze raz mięso! Reguła jest prosta. Zjadasz wszystko, co jest możliwe.

[slideshow_deploy id=”343″]

Suaasat to tradycyjna grenlandzka zupa, narodowe danie tego regionu. Przygotowywana z mięsa płetwonogich, wielorybów czy reniferów lub ptaków morskich. Najczęściej mięso gotuje się w osolonej wodzie z dodatkiem cebuli, liści laurowych i makaronu używanego do zagęszczenia zupy oraz ziemniaków i marchewki. Zostaliśmy mile zaskoczeni, że w narodowej potrawie znalazł się nasz makaron! Nie w słonecznej Italii, a na arktycznym  Zielonym Lądzie. Taką zupę przygotowuje się ad-hoc, zupełnie jak treściwą zapiekankę makaronową dla zmarzluchów, której przepis znajdziecie tutaj :).

[slideshow_deploy id=”344″]

Menu: