Kuchnia śląska z Anią Klajmon

- Garść wiedzy, Kuchnia polska, Program kulinarny WszechSmaki TV

Uczestniczka 5. sezonu programu kulinarnego TOP Chef Polska, Ślązaczka rodem z Mikołowa, uwielbia łączyć tradycyjną kuchnię śląską z nowoczesnym designem. Zawsze marzyła o otwarciu restauracji, w której podawane będą dania inne niż wszystkie. Tę ideę udało jej się wcielić w życie w bielskiej Restauracji BLU, która słynęła z nietypowych smaków i sezonowych dań. Do programu trafiła przypadkowo – miała wspierać Mateusza Czekierdę, ale na miejscu zdecydowała się wziąć udział w castingu. I została wybrana.

na planie top chef

Jak wspomina, ta edycja była wyjątkowa – do programu trafili kucharze o sporych osiągnięciach zawodowych i jak się okazało, ich priorytetem wcale nie była wygrana. Wieczory spędzali na długich rozmowach i wymianie doświadczeń, co nie w smak było producentom programu – w końcu uczestnicy mieli ze sobą rywalizować, a nie kibicować sobie wzajemnie.

ania klamon top chef

Receptą Ani na udane potrawy są najwyższej jakości produkty i serce włożone w gotowanie. Swoim przepisem podzieliła się na planie naszego nowego programu kulinarno-podróżniczego WszechSmaki.TV.

backstage makaron

Chlyb z chlebym nie szmakuje
Kuchnia śląska jest chyba jedną z bardziej charakterystycznych kuchni regionalnych w Polsce. Pierwsze skojarzenia – rosół z makaronem, modro kapusta, karminadle i obowiązkowe ciasto z kruszonką. Kto miał przyjemność gościć w śląskim domu, ten wie, że przykłada się w nim dużą wagę do jedzenia, jego obfitości i różnorodności. W myśl powiedzenia chlyb z chlebym nie szmakuje. Żaden gość na pewno głodny nie wyjdzie, a niezjedzenie dwudaniowego obiadu z obowiązkową kawą i wspomnianym ciastem nie wchodzi w grę. Kto zresztą, przy zdrowych zmysłach, opierałby się takim pysznościom? Anna Klajmon wspomina, że w jej rodzinnych stronach w sobotę zawsze jadło się żurek, a w niedzielę rosół i roladę z kluskami i modrą kapustą – obowiązkowy, weekendowy zestaw!

shutterstock_287138987_na bloga

Kaj moc kucharek, tam polywke przesolóm
Zjedzenie całego śląskiego obiadu może być niebezpieczne. Ślązacy słusznie powiadają: jak żech głodny, to do niczego, a jak sie najym, to bych jyny leżoł. Oj tak, po tradycyjnym, śląskim obiedzie sjesta murowana. Zwłaszcza, że porządna pani domu raczej nie pozwoli nam zażyć nieco ruchu i pomóc sobie przy sprzątaniu ze stołu – o myciu naczyń już nawet nie wspominając! Kuchnia to jej wyłączne królestwo, a nagabywania w tym temacie może zostać skomentowane krótkim i dosadnym: kaj moc kucharek, tam polywke przesolóm.

Ani w Paryżu nie zrobióm z bobu ryżu
Coraz częściej tradycyjne smaki kuchni śląskiej są łączone z bardziej egzotycznymi dodatkami. Mistrzynią takich fuzji jest Anna Klajmon, która specjalizuje się w daniach kuchni sezonowej i unowocześnia tradycyjne, śląskie potrawy. Ani w Paryżu nie zrobióm z bobu ryżu? W kuchni Anny Klamon nie takie cuda się zdarzają – z pasją i swobodą łączy śląskie tradycje z np. kuchnią śródziemnomorską. Zamiast klasycznej zupy ogórkowej proponuje krem z kiszonego ogórka, a modra kapusta w jej rękach zamienia się w puree z czerwonej kapusty z boczkiem.

Lepszy dóma chlyb, kapusta niż kaj indzi kura tłósta
Tradycyjna kuchnia śląska nie była tylko i wyłącznie – jak się powszechnie uważa – tłusta i ciężka. Przeważały w niej potrawy mączne oraz nabiał. Mięso jadano rzadko, najczęściej w dni świąteczne. W tygodniu większym powodzeniem cieszyły się tzw. ajntopfy czyli popularne i dzisiaj dania jednogarnkowe. Najczęściej była to po prostu gęsta i pożywna zupa, do przyrządzania której wykorzystywano świeże warzywa. Ubogo, ale zdrowo, w myśl zasady, że: Lepszy dóma chlyb, kapusta niż kaj indzi kura tłósta.

shutterstock_310373378_na bloga

Moda modóm muso być, rzić do galot musi wlyźć
Niedzielny obiad był dniem, w którym przy stole gromadziła się cała bliższa i dalsza rodzina. Gotowany już od soboty, był bardziej treściwy i wykwintny niż potrawy przyrządzane w tygodniu. Program nie zmienił się przez lata. Nadal jest to przywołany już przez Annę Klajmon rosół z nudlami czyli makaronem, mięsna rolada, modra kapusta i kluski. Po takim obiedzie obowiązkowe słodkości – kompot i kołocz – były już nie lada wyzwaniem. Trudno było w takiej sytuacji utrzymać linię, choć, jak mówi śląskie przysłowie: moda modóm muso być, rzić do galot musi wlyźć.

Menu: