Wild, wild North

- Cook & go

Dzika północ, dzika dziewczyna Lodowe krainy przeważają ostatnio w naszych kulinarno-podróżniczych opowieściach. Tym razem zapraszamy do kraju Świętego Mikołaja. O Laponii, jej specjałach i zwiedzaniu opowie nam Kaja – uczestniczka białej wyprawy, pasjonatka dzikiej północy oraz jej tajemnic, skrywanych pod wieczną zmarzliną. Naszą bohaterkę urzekły opowieści z książek o ludziach śniegu, którzy pokochali tę krainę. Aż pewnego dnia…

fot. Kaja Zelechowska

Po bezdrożach Laponii Oddajmy głos Kaji:

„W 2011 r. znajomy napisał do mnie, że zbiera małą ekipę i jedzie do Laponii, żeby przez tydzień błąkać się po bezdrożach Laponii. Wyjazd był zaplanowany na luty, czyli okres, w którym zjawisko zorzy polarnej jest najlepiej widoczne. Nie potrzebowałam dużo czasu na decyzję – to było jak spełnienie moich marzeń!

[slideshow_deploy id=”600″]

Narty biegowe vs. sanie Mikołaja Dwa miesiące po naszej rozmowie jechałam z trzema znajomymi samochodem w stronę Tallina, skąd mieliśmy się przedostać promem do Helsinek i dalej, aż na sam kraniec Finlandii, by dotrzeć do Kilpisjärvi – lapońskiego miasteczka. Po dotarciu okazało się, że temperatura wynosi -32°C. Nie zrażeni i nastawieni na takie warunki przepakowaliśmy nasz dobytek i ruszyliśmy przed siebie. Plany zakładały, że będziemy codziennie pokonywać ok. 15-20 km na biegówkach i nocować w małych chatkach, których położenie znaliśmy z mapy i z koordynatów GPS. Są one bezpłatne i każdy może z nich skorzystać. Co więcej, rząd Laponii zapewnia zapas drewna, więc zawsze można się ogrzać przy piecu i coś ugotować. Jedynym utrudnieniem (a dla mnie urokiem) jest brak elektryczności i bieżącej wody oraz fakt, że za potrzebą należy się udać do małych wychodków umieszczonych ok. 200 m od każdego domku – co może być uciążliwe przy temperaturze przekraczającej -30°C i silnym wietrze…

[slideshow_deploy id=”606″]

Batony, makarony i pełnia szczęścia Tak rozpoczęła się moja bajeczna przygoda pełna bezkresu polarnych pejzaży, reniferów, ale też ekstremalnego zimna, walki z własnymi słabościami, brakiem bieżącej wody, odmrożeniami. Pochłanialiśmy ogromne ilości makaronów, warzyw i czekolady. Po takich morderczych marszach musieliśmy przecież porządnie zatankować zapas energii. Przepis na nasze paliwo był prosty: warzywa wymieszaj z makaronem i przegryź czekoladą. Najpiękniejszą nagrodą po dotarciu z powrotem, po tygodniu wędrówki była kąpiel w saunie fińskiej i tradycyjna lapońska kolacja, na którą składało się mięso z renifera, ziemniaki i dżem z żurawiny.”

fot. Kaja Zelechowska

Od Kuchni Mięso renifera i ryby stanowią bazę kuchni lapońskiej. Oprócz nich na stole królują potrawy z żyta, jęczmienia i owsa, np. w postaci pierogów karelskich (karjalanpiirakat), czyli płaskiego pieroga wypełnionego ryżem bądź gotowanymi ziemniakami, podawanego na gorąco. Spożywa się też dużo jagód (borówek, brusznic, owoców rokitnika i żurawiny) oraz produktów mlecznych. Kolejna ciekawa historia, kolejna inspiracja. Czanieckie pod wpływem urokliwej północy zgotowały lapońskie małe co nieco.

fot. Kaja Zelechowska

Menu: