W Polsce poczułem nową energię! cz.II

- Cook & go, Kuchnia francuska, Program kulinarny WszechSmaki TV, Wywiad

W pierwszej części wywiadu z Hacenem (Nie czytałeś? Pora to nadrobić, klikając tutaj) zwiedziliśmy mniej znane zakątki Francji. Teraz czas przyjrzeć się z bliska tamtejszej kuchni i posłuchać o polskich smakach, które zachwyciły naszego gościa. 

w Polsce poczułem nową energię

Fot. archiwum prywatne Hacena Sahraoui

Kuchnia francuska w Polsce kojarzy się z wyrafinowaniem i wieloletnią tradycją. Polecisz nam jakieś potrawy z Twojego regionu?

Jeśli chodzi o kuchnię, to jest bardzo podobnie, jak w Polsce – każdy region ma swoją specjalność. W okolicach Lyonu takimi regionalnymi specjałami są wina, a tereny górskie, gdzie są pastwiska, słyną z doskonałych serów. W samym Lyonie warto zasmakować w wielu rodzajach pasztetów, często z dodatkami. Wiem, że od niedawna powstają tam również pasztety wegetariańskie i wegańskie.

Potrawa popularna w moich okolicach to gratin dauphinois, a ja sam po prostu ją uwielbiam i bardzo często przygotowuję w weekend. Przepis jest bardzo prosty. Najpierw trzeba ugotować ziemniaki w wodzie z mlekiem, następnie pokroić je na plasterki i ułożyć warstwami do zapieczenia: ziemniaki, śmietana, żółty ser i znowu ziemniaki. Wkładamy naczynie do pieca na 40 minut. Podajemy z sałatą – najlepsza będzie salata chicore. Mamy też wersję mięsną, właściwie jest to puree z mięsem w środku, z dodatkiem ostrego, pikantnego sera.

Czym różnią się polskie zwyczaje kulinarne od francuskich?

Różnią się, oczywiście, na początku trudno było mi się przestawić. W Polsce śniadanie jest bogate, duże, to najważniejszy posiłek – podobnie jak w Anglii. We Francji z kolei jest jak we Włoszech: śniadanie jest lekkie i raczej „na słodko”. Jeśli chodzi o zupę, to we Francji przeważają zupy-krem, które w Polsce nie są jeszcze zbyt popularne, choć mam wrażenie, że to się powoli zmienia. Zaskoczeniem dla mnie było to, że w Polsce jest podobno aż 300 rodzajów zup! W poznawaniu polskiej kuchni byłem trochę jak Indiana Jones, odkrywający skarby (śmiech). W Polsce surówka jest podana od razu na tym samym talerzu, co obiad, a we Francji w innym czasie i na innym talerzu. Rozwiązanie polskie jest bardziej praktyczne. W Polsce macie dużo przepisów rodzinnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, dużo kulinarnych tradycji. Z ciekawostek – we Francji nie używamy w ogóle ziela angielskiego, odkryłem je dopiero tutaj.

Przepis na zycie; Hacen Sahraoui - Zyleta; Odcinek 08; 2011-07-20; Warszawa; fot. Piotr Litwic/W-Impact

Hacen na planie serialu „Przepis na życie”;  fot. Piotr Litwic/W-Impact

To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że Polacy bardzo skrupulatnie pilnują przepisów, ilości składników, itp. We Francji bardziej swobodnie się do tego podchodzi, stosując różne kombinacje, zamieniając jedne składniki na inne. Zastanawiałem się, czemu Francuzi „łamią” przepisy i doszedłem do wniosku, że to pewnie dzięki imigrantom, którzy przywieźli ze sobą do Francji swoje tradycje i zrobiło się bardziej różnorodnie. Pojawiło się coś takiego jak „nowa kuchnia francuska”, wzbogacona o inspiracje innymi kulturami, która jest mocno promowana przez francuski rząd. Jestem pewien, że program kulinarno-podróżniczy WszechSmaki wpłynie pozytywnie na większą odwagę w eksperymentach w kuchni, przedstawiając kuchnie różnych krajów, którymi warto się zainspirować.

[slideshow_deploy id=”4535″]

Z kolei Polacy są bardziej wyluzowani, jeśli chodzi o samą czynność jedzenia. We Francji wszystko musi być według zasad: przekąski i sałata na początku, nie ma innej możliwości. W Polsce nie jest tak sztywno, nikt tutaj nie pilnuje kolejności. To, do czego wciąż nie mogę się przyzwyczaić, to krótki czas trwania posiłku. We Francji posiłki są celebrowane, trwają bardzo długo. A w Polsce wszyscy już kończyli, kiedy ja dopiero zaczynałem. Staram się jeść szybko, ale jeszcze nie potrafię, Zapewniam jednak, że nad tym pracuję, bo chciałbym być Polakiem, jeść „po polsku” i być w tym bardziej efektywnym (śmiech).

Jakie są według Ciebie najważniejsze różnice kulturowe między Polską a Francją?

Teraz, kiedy jestem w Polsce prawie 9 lat, już nie lubię porównywać. Na początku robiłem to, trochę jak „dumny kogut”, myśląc: „A my we Francji…” Potem zrozumiałem, że to bez sensu. Ale teraz porównam – myślę jednak, że zrobię to bardziej świadomie, bo jestem już wystarczająco długo w Polsce. Francja jest multikulturowa, przede wszystkim dzięki imigrantom i inspiracjom, z czego powstały m.in. różne formy sztuki. W Polsce, mam wrażenie, kultura jest autentyczna i oryginalna, bardziej „narodowa” i jednorodna, ale jest to też jej atutem. We Francji jest bardziej „regionalnie”, od razu rozpoznaje się akcent i czasami odczuwalne są antagonizmy między poszczególnymi regionami.

Hacen na planie serialu „Przepis na życie”; fot. Tomasz Urbanek / East News Warszawa

Jakie masz plany na przyszłość?

Wracam do szkoły! Po to, żeby porządnie nauczyć się polskiego. Byłem tam już 10 lat temu, wtedy nauczyłem się podstawowych zwrotów. Bardzo lubię to, że Polacy mnie poprawiają, dzięki temu szybciej się uczę. Francuzi tego nie robią – słuchają, ale nie korygują błędów, dlatego trudno jest nauczyć się tam języka. Zrozumiałem, że do poznania polskiej kultury tak dobrze, jak chciałbym, potrzebna jest bardzo dobra znajomość języka polskiego.

A wracając jeszcze na koniec do różnic i porównań… Mam taką karteczkę na biurku, która jest moim hasłem, taką „filozofią” w jednym zdaniu. Teraz jest tam napisane: „Francuzi marudzą, Polacy marudzą, ale to Polacy mają rację”. We Francji ludzie chcieliby rzeczy niemożliwych, np. zarabiać więcej i mniej pracować. W Polsce narzekania dotyczą najczęściej rzeczy, które faktycznie nie są takie, jakie powinny być i można je zmienić. I dlatego to Polacy mają rację. 

Menu: