Słodko-słona Armenia

- Cook & go, Kuchnia armeńska

Armenia to niewielki, położony na obszarze aktywności sejsmicznej kraj, będący niegdyś jedną z najbogatszych republik radzieckich. Obecnie kusi pięknymi krajobrazami, dziką przestrzenią i stosunkowo niewielką liczbą turystów. Organizacja Travel 4×4, która wsparła nasz kulinarno-podróżniczy Festiwal WszechSmaki i pomogła w zorganizowaniu wystawy Cook&Go, odwiedziła ten malowniczy region podczas tegorocznych wakacji. Jesteście ciekawi, jak było?

Ekipa Travel 4x4 w Armenii, fot.archiwum prywatne

Ekipa Travel 4×4 w Armenii, fot.archiwum prywatne

Ich wyprawa trwała 22 dni, a wzięło w niej udział 16 dorosłych osób i 8 dzieciaków. Podróżowali łącznie 7 samochodami. W ciągu 3 tygodni pokonali prawie 8000 km, przemierzając m.in. Słowację, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Gruzję oraz oczywiście Armenię. Jako że w podróż wybrali się samochodami terenowymi, odwiedzili trudno dostępne miejsca, w tym wysokie góry. Wiecie, że 90 % powierzchni Armenii znajduje się powyżej 1000 m n.p.m., a 40 % jest położona na 2000 m i wyżej? No właśnie, teraz już wiecie.

Dzikie konie na armeńskim stepie, fot. archiwum prywatne

Dzikie konie na armeńskim stepie, fot. archiwum prywatne

Magiczny step

Wrażenia? Różne. Z pozoru monotonne, surowe klimaty, wulkaniczne formy, wysuszone łąki i stepy, ale im głębiej i dłużej, tym mocniej czuć magię. Liczne stada krów i owiec, dzikie konie i ostre kolory nieba ścinającego się z górami lub wodami. Widoki jak z landszaftów, uwodzą turystów na każdym kroku. Mieszkańcy? Jakby ich nie było, bez zbędnej gościnności, uprzejmi i grzeczni.

Deszcz stepowy, fot. archiwum prywatne

Deszcz stepowy, fot. archiwum prywatne

Morze Armenii

Swoją armeńską przygodę zaczęli od największego w górach Kaukazu jeziora Sewan, będącego również jednym z najwyżej na świecie położonych jezior, nazywanym często morzem Armenii. Według niektórych źródeł zajmuje ono ok. 5% całej powierzchni tego kraju. Będąc w okolicy jeziora odwiedzili kilka tamtejszych klasztorów i wioskę Noratus, słynącą z wielkiego cmentarza, na którym znajdują się pięknie zdobione groby zwieńczone chaczkarami, czyli ormiańskimi kamiennymi krzyżami. Niektóre z zachowanych tam chaczkarów pochodzi nawet z XII wieku.

U podnóża Górskiego Karabachu, fot. archiwum prywatne

U podnóża Górskiego Karabachu, fot. archiwum prywatne

Kolejką do klasztoru

Znad jeziora mknęli wyżej i wyżej, mijając obozowiska pasterzy oraz ich rodzin, które odcięte od wszelkich dogodności cywilizacji, całymi dniami wypasają stada owiec. Spędzili kilka dni powyżej 3000 m n.p.m, odwiedzając przy okazji okolice Górskiego Karabachu, terenu spornego z Azerbejdżanem. To według naszych turystów magiczne miejsce, w którym można zobaczyć ślady cywilizacji sprzed kilku tysięcy lat. Petroglify – ryty naskalne rozproszone wokół niewielkich jezior, stanowiły doskonałą scenerię dla ich kilku dzikich noclegów. Po drodze do znanej z winnic doliny Areni, grupa Travel 4×4 zahaczyła o jedną z najbardziej znanych armeńskich atrakcji – „Wings of Tatev”. Jedna z najdłuższych kolejek górskich na świecie gwarantuje imponujące widoki, a jej wagoniki poruszające się z prędkością 37 km na godzinę, zabierają turystów do prawdziwej perełki tamtejszej architektury, czyli klasztoru Tatew.

Armenia, Malowniczo położony Klasztor Tatew

Malowniczo położony Klasztor Tatew

We wnętrzu jaskini

Nasza off-roadowa ekipa to również zapaleni speleolodzy, dlatego nie mogli pozostać obojętnymi wobec uroków armeńskich jaskiń. Znajdujące się w ich wnętrzu nacieki robią niesamowite wrażenie, ale warto je odwiedzić także ze względu na ich historyczny charakter, w niektórych dokonano bowiem przełomowych odkryć! Znaleziono m.in. ślady najstarszej produkcji wina czy najstarszy skórzany but. Jaskinie położone są w okolicy wspomnianego miasta Areni, będącego obecnie największym zagłębiem winiarstwa. Mimo górskiego klimatu, uprawia się tam wiele odmian winogron, w tym lokalne Areni. Warto skusić się na małą degustację we wnętrzu historycznej winiarni, poznać lokalne zwyczaje i smaki. Nie samym winem jednak Armenia stoi, to również kraj słynący z doskonałego koniaku, którego nazwa odnosi się do świętej góry Ormian – Araratu należącej obecnie do Turcji, z którą niestety kraj jest w stałym konflikcie.

Klasztor Norawank, fot. archiwum prywatne

Klasztor Norawank, fot. archiwum prywatne

Na chwilę zadumy należy udać się do ciekawie położonego klasztoru Norawank, którego charakterystyczne, wąskie i strome schodki prowadzą wprost do górnej kaplicy. Na trasie zwiedzania nie mogło także zabraknąć pochodzącego z IV wieku Klasztoru Chor Wirap, symbolicznego miejsca Armenii, z widokiem na Ararat i granicę turecką. Jeśli kiedyś tam będziecie, to udajcie się do położonej niedaleko stolicy – miasta Erywań, by zobaczyć, z jak wielu skrajności składa się ten kraj. Z jednej strony ubogie wioski i skromnie żyjący mieszkańcy, z drugiej stolica z bogatą ulicą handlową i zaparkowanymi przy niej luksusowymi samochodami. Może nie bez kozery mówi się, że jedną z najprężniej działających mafii jest właśnie ormiańska?

Armenia, Klasztor Chor Wirap, fot. archiwum prywatne

Klasztor Chor Wirap, fot. archiwum prywatne

Armenia od kuchni

To prawdziwa mieszanka smaków, ze starożytnymi korzeniami i wpływami graniczących z nią sąsiadów. Zacznijmy od lawasza, czyli tradycyjnego ormiańskiego chleba, który jako element kultury Armenii został wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Wypiekany jest w tonirze – glinianym piecu o stożkowatym kształcie, zagłębionym w podłodze, a składa się z mąki pszennej, wody i soli, które łączymy z zakwasem. Kształtem przypomina nasz naleśnik, choć jest bardziej owalny i dłuższy.

Armenia

Gdzieś na armeńskim stepie, fot. archiwum prywatne

Mówiąc o kuchni ormiańskiej, należy też wspomnieć o szaszłyku zwanym chorowac i dolmie (gołąbkach), czyli zmielonym, przyprawianym mięsie zawiniętym w liściach winorośli lub młodej kapusty. Popularne są także wegetariańskie gołąbki z soczewicy w liściach winorośli lub dolma z grochu w liściach kapusty. Perełką wśród ichniejszych zawijasów są te w liściach podbiału, bądź czerwonego buraka. Z kolei królem napojów jest zdecydowanie macun – ormiański słony kefir, serwowany do większości dań. Jeśli wolicie coś na słodko, to koniecznie skosztujcie ormiańskiego ryżu z rodzynkami i miodowego ciasta. 

[slideshow_deploy id=”2018″]

Jako przekąskę lub dodatek warto skosztować tradycyjnej sałatki z warzyw sezonowych (królują pomidory, ogórki i cebula), przyprawionej oliwą i sporą ilością kolendry. Wśród mięs popularna jest baranina, którą znajdziecie w naszym przepisie, klikając tutaj. Na koniec zachęcamy Was jeszcze do obejrzenia filmu z tej niezwykłej wyprawy. Link do niego znajdziecie klikając tutaj.

Dziękujemy ekipie Travel 4×4, machając wesoło rurkami i życząc jeszcze wielu takich wypraw!

Menu: